poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 1

Z dedykacją dla Nika Queen - pierwszej oficjalnej komentatorki i czytelniczki tego bloga ;* I Verdasowej za bycie drugą oficjalną czytelniczką i komentatorką that bloga ;*

Katniss
Obudziłam się rano Peety obok mnie nie było.... hmmm... chyba czas by się "od fochać" nagle usłyszałam huk, i kolejny, i kolejny... brzmi jak... JAK SPADAJĄCE BOMBY ZAPALAJĄCE!!!! Zaczęłam wykrzykiwać imię Peety... huki ciągle nie ustawały a ja zaczęłam zbiegać po schodach.Wybiegłam z domu i biegłam w stronę centrum. Niestety w połowie drogi musiałam zawrócić gdyż w moją stronę biegł tłum palących się ludzi, a na czele Johanna, Finnick, Rue, Peeta i Annie. Spanikowana uciekłam z powrotem do domu wbiegłam na górę do sypialni i zamknęłam drzwi. Przez okno zauważyłam tych ludzi podpalających mój dom! Chciałam wyskoczyć przez okno, lecz gdy tylko je otworzyłam usłyszałam otwierające się drzwi od sypialni, tak to Peeta wszedł razem z Johanną, Finnickiem i Annie, gdy tylko zaczęli krzyczeć bym uciekała, znowu drzwi się otworzyły i wszedł jakiś facet ze spluwą. Odwróciłam się w stronę okna i w ułamku sekundy usłyszałam strzał. Natychmiast się odwróciłam i ujżałam Peetę leżącego na ziemi, martwego, mówiącego ostatnie swoje słowa:
-Uciekaj....
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA- obudziłam się i krzyknęłam z przerażenia, tym samym budząc zmartwionego Peetę
-Spokojnie to tylko zły sen, spokojnie- przytulił mnie do siebie- No, to teraz spokojnie opowiedz mi ten koszmar, tylko spokojnie-powiedział, zawsze gdy mam zmory senne każe sobie je opowiadać, wtedy czuję ulgę, bo wiem, że on mnie rozumie i będę bezpieczna. Opowiedziałam mu więc cały sen, oparłam się na jego torsie i poszłam dalej spać, przecież był środek nocy.

*Rano*
Obudziłam się, rozejrzałam się po sypialni a Peety ani śladu, usłyszałam huk ale był cichy. Pośpiesznie zeszłam do kuchni. Odetchnęłam z ulgą, Peeta cały i zdrowy.
-Peeta, ten huk to...-wszedł mi w słowo-  Zbiłem talerz
- Och, Ty ciamajdo- poczochrałam go. Po chwili przyniósł na stół ciepłe bułki i jajecznicę.
Gdy po śniadaniu wyszliśmy na balkon usiedliśmy przy stoliku z kawą, przyszła do nas Johanna.
-Hej zakochani!
-Cześć Johanna, napijesz się kawy?- zapytałam
-No i tak w sumie musimy coś obgadać więc chcę.-odpowiedziała i usiadła przy stoliczku na tarasie. Gdy wróciłam z kawą zapytałam
-Więc co musimy obgadać?
-Czarna maso, przypomnij sobie?
-  O Annie?- wyprzedził mnie Peeta
-Brawo!-odparła
- Co powiedzieli lekarze?- zapytałam
-Jutro będziemy musieli się przygotować.-powiedziała
- To co kto robi?- zapytał Peeta
-Em....-wyciągnęłam
-Najpierw pójdziemy wszyscy do szpitala, później Katniss przyjdzie do Annie, da nam znak i wejdziemy z niespodzianką- zarządziła Johanna. Spojrzałam się na Peetę.
-Ok- odparł, a ja tylko porozumiewawczo skinęłam głową
-Jestem za, byśmy odwiedzili szpital teraz- powiedziała
-To dalej- uśmiechnęłam się lekko.
Posprzątałam po kawie, ubraliśmy się i ruszyliśmy w stronę szpitala.
* Po wizycie w szpitalu*
-Okej teraz ja idę do Annie a wy zabierzcie niespodziankę do nas- powiedziałam.
Gdy podeszłam pod dom Annie, ona wyglądała właśnie przez okno i na mój widok szeroko się uśmiechnęła. Zaprosiła mnie do środka:
- Chcesz coś do picia Katniss??
-Poproszę szklankę wody- uśmeichnęłam się. Ona poszła po szklankę a ja usiadłam w salonie pełnym zużytych chusteczek ( zrobiło mi się jej żal) i zaczęłam bawić się z jej synkiem.

Peeta
 Szliśmy z Johanną i niespodzianką dla Annie w stronę jej domu. Johanna opowiadała jak to źle jest w jej pracy, pfff ona zawsze na coś narzeka hahhahahaha. Stanęliśmy przed domem Annie, w oknie ujżałem Katniss, piękną, bawiącą się z synkiem Annie, wyglądała tak, tak niesamowicie! Od dawna chciałem mieć taki widok na codzień... muszę powoli zacząć wprowadzać mój plan w życie. ( :3 )
- Dobra to kto obstawia jaką minę Annie? Ja daję że zemdleje hahhahahahah- zaśmiała się Johanna
- Myślę, że zacznie płakać- powiedziałem
- Ja myślę, że znowu odpłynie do swojego świata- odezwał/a się niespodzianka ( tak autorka opowiadań jest wredna i nic nie wyjawi buhahahahh).
Usłyszeliśmy właśnie znak od Katnnis zagwizdała melodię po której zaczęły naśladować ją kosogłosy latające nie opodal. Wtedy po cichu wszyscy troje ( ja, Johanna i niespodzianka) weszliśmy do środka. Gdy weszliśmy do środka zakrywając niespodziankę, zaraz gdy Katniss do nas podeszła powiedziałem:
-Droga Annie, nie mogliśmy patrzeć jak cierpisz, dlatego mamy dla ciebie niezwykłą niespodziankę!- Odsłoniliśmy prezent, i gdy  ujżała....
_-------------------------------------------------_
hahahhahahaha  uwielbiam Wam to robić i przerywać w takim momencie hahahhaha.
Sorki że taki krótki, ale po prostu musiałam tutaj przerwać i zrobić koniec no soreczka ;*
Do następnego!!! I teraz podwyższam stawkę:
5 kom = 2 rozdział  ( tak wiem zła ja hahahahahaha)

3 komentarze:

  1. Szkoda że urwałaś, ale z drugiej strony sama często tak robię... Rozdział super i czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :* ♥NEXT♥

    PS.: Znowu druga :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie ;)
    Nie jestem fanką takich opowiadań, ale coś czuję, że fajnie się zapowiada i będę czytać <3
    Ps. TRZECIAAAA BAAAAA! :D
    Se ta walnięta ♥

    OdpowiedzUsuń